Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nastolatki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nastolatki. Pokaż wszystkie posty

środa, 2 grudnia 2015

Nastolatki 40 lat temu - Obóz




                            NASTOLATKI 40 LAT TEMU
Źródło: pixabay.com
CZ. III - OBÓZ ŻEGLARSKI
 
            Po wielu miesiącach zajęć teoretycznych i kilku szkoleniach na rzece nadszedł czas wyjazdu na obóz żeglarski na Mazury. Przygotowywaliśmy się z Elą razem do tego obozu. W czwartek, trzeciego sierpnia wieczorem mój tata odwiózł nas na dworzec. Pociąg odjeżdżał o dwudziestej trzeciej z minutami. Objuczeni plecakami, namiotami i torbą z jedzeniem na drogę wsiedliśmy do wagonu. Na szczęście udało nam znaleźć wolny przedział w wagonie pierwszej klasy. Nasze bagaże zostały ułożone na półce i można było usiąść obok siebie. Do odjazdu pozostało jeszcze ponad kwadrans. Czekała nas całonocna jazda w tym niezbyt przyjemnie pachnącym i trochę brudnym pociągu. Do Giżycka mieliśmy przyjechać około szóstej rano. Ponad siedem godzin na siedząco w hałaśliwym, trzęsącym się i czasami piszczącym wagonie. Ela przespała prawie cały czas oparta na moim ramieniu.
            Ze stacji kolejowej trzeba było pojechać autobusem do portu, gdzie czekały na nas łódki z instruktorami. Nasz sternik, Krzysztof już czekał na „Bujdzie”, więc natychmiast weszliśmy na pokład omegi i zaczęli klarować jacht do wypłynięcia. Brakowało jeszcze Ani i Michała, mieli dojechać koło południa.
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}

wtorek, 27 października 2015

Nastolatki 40 lat temu - niezwykła miłość



NASTOLATKI 40 LAT TEMU 
CZ. II
NIEZWYKŁA MIŁOŚĆ

        W poniedziałek dwudziestego czwartego lipca budzik zadzwonił o piątej trzydzieści. Wyrwany z głębokiego snu nie wiedziałem, co się dzieje. Przecież wakacje, nie trzeba wstawać rano do szkoły. Dopiero po chwili dotarło do mnie, że przecież dziś wraca Ela z rodzicami i młodszym bratem, a ja postanowiłem pojechać na dworzec po nich. Wziąłem naszego Wartburga z garażu i pojechałem. Oczywiście wcześniej poprosiłem tatę o pozwolenie. Okazało się, że pociąg jest opóźniony prawie o dwadzieścia minut, ale świadomość, że za chwilę zobaczę moją ukochaną nie pozwoliła na żadną złość. Czekałem spokojnie i już megafony chrypią, że pociąg z Kołobrzegu, Ustki i Gdyni wjeżdża na peron.
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}

wtorek, 21 kwietnia 2015

Nastolatki 40 lat temu - początki

źródło: deviantart.com

To wydarzyło się naprawdę, tylko trochę inaczej...



Jest rok tysiąc dziewięćset siedemdziesiąty pierwszy, koniec czerwca. W piątek wieczorem leżymy z Elą na tapczanie, całując się czule. Oboje mamy po osiemnaście lat i jesteśmy kompletnie zieloni w sprawach seksu. W naszych rodzinach to był temat objęty całkowitym tabu. Nasi rodzice nie rozmawiali z nami na ten temat, jedynie w szkole były jakieś zajęcia w ramach biologii, oddzielnie dla chłopców i dziewcząt, więc coś tam wiedzieliśmy, a poza tym sami też szukaliśmy wiedzy na ten temat. Jakieś książki zawsze były w domu, czasem specjalnie pozostawione "na widoku". O video i internecie nikomu się nawet nie śniło. W tamtym czasie dostęp do „świerszczyków” kompletnie nie istniał, chyba, że ktoś przemycił coś ze „zgniłego zachodu”, jak wyrażano się o krajach zza „żelaznej kurtyny”.

Wszystko zaczęło się ponad pół roku temu w klubie żeglarskim, gdzie razem robiliśmy kurs na żeglarza. W październiku tysiąc dziewięćset siedemdziesiątego roku kolega namówił mnie na zrobienie kursu żeglarskiego. Początek moich przygód z wodą i pływaniem nastąpił nieco wcześniej, trzy lata temu, gdy pierwszy raz pojechałem na spływ kajakowy po Wielkich Jeziorach Mazurskich. Te wakacje organizował ojciec jednego z moich kolegów szkolnych. Zawsze w lipcu jechaliśmy Giżycka, gdzie już wcześniej były zamówione kajaki w wypożyczalni. I tak przez kolejne lata poznawałem jeziora. W sumie kilkakrotnie opłynąłem całe Mazury pracowicie wiosłując na kajaku. Jeden z moich przyjaciół powiedział mi o kursie na żeglarza w miejscowym klubie i w październiku zaczęły się zajęcia teoretyczne. Na drugi wykład przyszła dziewczyna, wysoka blondynka w okularach. Na pierwszy rzut oka nic szczególnego, jedna z kilku, które były na kursie. Ubrana w za duże, niemodne spodnie, i luźny, szary sweter, tak, że nawet nie było widać szczegółów figury. Podeszła do mnie.

 - Cześć, jestem Ela – powiedziała podając mi rękę.
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}