W lipcu Janek
planował urlop. Wybierał się na Mazury, popływać na swojej Sasance, którą
nazwał „Aretuza”. Kupił ją dwa lata temu od kolegi ojca, który przestał już
pływać. Jacht był w doskonałej kondycji, miał wtedy zaledwie pięć lat. Wnętrze
zabudowane zostało według zamówienia poprzedniego właściciela. Osobna kabina
dziobowa z drzwiami, w mesie*, na lewej burcie dinetka, czyli stolik
między dwiema kanapami, na których mogły wygodnie siedzieć cztery osoby, a w
razie potrzeby można ją było rozłożyć do spania na dwie. Na prawej, tuż przy
przegrodzie, znajdował się ciąg gospodarczy z trzypalnikową kuchenką,
zlewozmywakiem i małą lodówką pod nim. Przy zejściówce*, również po
prawej stronie zabudowano kabinę sanitarną z chemiczną toaletą, prysznicem i
maleńką umywalką. Naprzeciwko umieszczona została duża szafa, pod którą
zamontowany był gazowy piecyk służący do podgrzewania wody i ogrzewania wnętrza
w chłodne dni. Kilka dobrze rozmieszczonych punktów świetlnych dopełniało
komfortu mieszkania na jachcie.
Nowy właściciel
dodatkowo wyposażył swój nabytek w urządzenie do samodzielnego kładzenia
masztu, wszystkie fały* i szoty* doprowadził do kokpitu*,
żeby można było pływać w pojedynkę, ponieważ lubił samotne rejsy.




