Po wieczornej kąpieli wrócili na
pokład „Aretuzy”. Janek zapalił światło w kabinie. Założyli pidżamy i usiedli w
mesie przy gorącej herbacie. Milczeli. Każde z nich zastanawiało się, dlaczego
doszło do tego zbliżenia.
-
Jeszcze raz przepraszam. – Janek przerwał tę ciszę. – To był
impuls.
-
Jakbym nie chciała, to nie pozwoliłabym na to – odpowiedziała
Teresa cichym głosem. – Sama się dziwię, że tak zareagowałam, ale dla mnie też
to było zaskoczeniem. Ale było cudownie, jeszcze tak spontanicznie się nie
kochałam.
-
Zadziałałaś na mnie jak przysłowiowa czerwona płachta na byka,
jak iskra wysokiego napięcia.
- Uwielbiam seks. Ostatni raz kochałam się parę miesięcy temu, więc sam rozumiesz... – zawiesiła głos i po chwili dodała – Podobasz mi się. Dzisiaj wreszcie poczułam się dobrze w twoich ramionach.
- Z wzajemnością – odparł – i mam wrażenie, że jeszcze to powtórzymy.
- I to nie raz... – ze śmiechem zwróciła się do mężczyzny.
Jeszcze prawie godzinę siedzieli, pijąc herbatę i przekomarzając się.

']]}


