środa, 5 kwietnia 2017

Akcja ratunkowa cz. III Dwie pary

Po wspólnym rejsie, z końcem lipca wrócili do Warszawy. Kuba zajął się pracą, zaplanowane wcześniej spotkanie przyniosło jego firmie duży kontrakt. Przez kilka dni, które zostały Beacie do wyjazdu z matką, widywali się codziennie po pracy. Ciągle byli spragnieni dotyku i bliskości, wciąż nienasyceni sobą. Dziewczyna dopiero przy Kubie poznała, jak wygląda prawdziwa miłość. Leżąc wieczorem w łóżku, snuła fantazje, jak to będą się kochać, gdy już na stałe zamieszkają razem. Na samą myśl o tym robiło jej się mokro między udami. Po pierwszych nocach, spędzonych z nim w lipcu, wiedziała, że może liczyć na nieskrępowane igraszki; że Kuba jest otwarty na różne formy seksu. Przy nim odkryła ciągłe pożądanie; odkryła, że seks może dać wiele radości,  o czym przekonała się w trakcie tych prawie dwóch tygodni na „Osesku”. Bała się tylko jednego – jak rodzice przyjmą pomysł przeprowadzki do chłopaka​
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}

środa, 21 grudnia 2016

Spotkanie po latach cz. V


Jeździliśmy sobie przez kolejne dni, codziennie rano udawało mi się dostawać miejscówki na kolejkę. W czwartek po południu, już po powrocie do Kuźnic, wyciągnąłem Dagmarę na spacer. Poszliśmy, podobnie jak wcześniej, drogą w dół, w kierunku Wielkiej Krokwi. Rozmawialiśmy o różnych sprawach. W pewnym momencie zacząłem rozmowę na temat naszego przypadkowego spotkania.
-   Dagmara, posłuchaj, spotkanie ciebie zmieniło cały mój stosunek do kobiet. - Zwróciłem twarz w jej stronę - Dotychczas nie myślałem poważnie o żadnej. Po tych kilku dniach zacząłem patrzeć na to z innej perspektywy. Z tobą chciałbym zostać już na zawsze. Wiem, że to jeszcze za wcześnie na takie deklaracje, ale takie mam uczucia.
-   Mnie też taka myśl przychodzi do głowy. Chciałabym mieć dzieci, ukochanego mężczyznę i spokojny dom – odpowiedziała. - Jak zobaczyłam cię w pociągu, to też mi serce drgnęło. Poznałam cię natychmiast, jeszcze zanim zapytałeś. Tylko udawałam, że drzemię, od razu stanęło mi przed oczami tamto spotkanie sprzed dziesięciu lat. Czekałam na twój ruch. I się doczekałam. To, że mnie zapamiętałeś, utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak nie jestem ci obojętna.
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}

piątek, 9 grudnia 2016

Arystokrata XII - opowiadanie autorstwa Violet


Widok rozpostartego wygodnie na kanapie brata z przymkniętymi oczami zadziałał na nią irytująco, ale dopiero gdy dostrzegła Alana w pozycji uległego tuż obok niego, spowodowało, że zagotowała się w sobie. Teraz już wiedziała, dlaczego pomimo wołań jej osobisty się nie pojawił. W momencie, gdy weszła, chciał się unieść, ale dłoń na jego ramieniu stanowczo powstrzymała go. Robert, słysząc, że weszła, nie otworzył oczu, tylko powiedział:
-         Dzień dobry, siostrzyczko. - Wyczuła w jego głosie znużenie, nie wyglądał też najlepiej, był to zapewne efekt tęgiego picia i nieprzespanej nocy.
-         - Rano wstałeś... - powiedziała, siląc się na spokój, ale chłodu powitania nie dało się ukryć - … cóż przygoniło cię do mnie o tej porze?
-         Stęskniłem się za tobą – mówił cicho i sennie, denerwowało ją to, że nawet nie raczył na nią spojrzeć.
Zerknęła na klęczącego swojego osobistego, był napięty i sztywny jak struna.
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}

sobota, 22 października 2016

Arystokrata XI opowiadanie autorstwa Violet


-        - Robert! Kocham Cię! - młody mężczyzna, chwiejąc się w różnych kierunkach, parł prosto w kierunku Raysa, który siedział pod ścianą i obracał w jednym ręku butelkę, a w drugim ściskał bat, z którego od czasu do czasu strzelał.
-       -   No to mam przerąbane! – odkrzyknął siląc się na jako taki spokój– Chłopaki, zabierzcie ode mnie tego kretyna, bo mi zaraz nerwy puszczą i nie odpowiadam wtedy za siebie!
-         - No, co źle mówię... – bruneta trochę znosiło z obranego kursu, ale nie zrażał się tym -...zabawa przednia... towarzystwo doborowe... kocham Cię Robson za to... z tobą mogę wszystko... kurwa, nawet świat podpalić...
-         Dobra Kojot, zanim będziesz podpalał świat chodź się napić...
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}

sobota, 8 października 2016

Arystokrata X opowiadanie autorstwa Violet


- Fajna, prawda? - Robert wyszeptał mu wprost do ucha, cichutko, wręcz uwodzicielsko.
Poczuł na karku jego ciepły oddech, niemal fizyczne dotknięcie. Zadrżał, nie zauważył kiedy podszedł do niego, zapatrzył się na odchodzącą kobietę. Zahipnotyzowały go jej miękkie, ale energiczne ruchy osoby pewnej siebie, pewnej swojego uroku i wartości, a na dodatek ten czarny, gruby, długi do końca pleców warkocz, bujający się w rytm jej kroków. Była piękna. Obserwował ją na plantacji zza szyby samochodu, wtedy też nie był w stanie oderwać od niej wzroku. Zauważył ją dużo wcześniej niż inni, gdy zjeżdżała na swoim karym koniu. Byli razem jednością, jej czarny strój i maść konia, oraz idealny dosiad, współgrający z każdym najmniejszym ruchem zwierzęcia, tworzyło z nich niezwykłą parę.
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}

poniedziałek, 19 września 2016

Arystokrata IX opowiadanie autorstwa Violet


Dojeżdżała do terenów plantacji, które tak naprawdę były wyrobiskami po żwirowniach i niezmierzonymi obszarami  pól na których funkcjonowały kopalnie odkrywkowe. Bardzo dawno temu były tu winnice, hodowano szczepy winogron, z których produkowano wino i z którego słynął ród Raysów, ale w momencie gdy odkryto złoża cennych minerałów, szybko zniknął malowniczy krajobraz niekończących się rzędów winorośli. Powoli też wraz ze zmieniającym się krajobrazem, z sielankowego, pełnego zieleni, spokoju i ciszy, na prawie  księżycowy i głośny, z nieustającym łoskotem ciężkich maszyn,  zmieniał się wizerunek rodziny i jej charakter.  Z plantatorów Raysowie stali się przemysłowcami, a w momencie gdy okazało się, że kopalnie potrzebują ogromnych zasobów ludzkich do pracy wydobywczej, stali się z konieczności również handlarzami żywym towarem.
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}

wtorek, 6 września 2016

Arystokrata VIII opowiadanie autorstwa Violet


Balansował na granicy, pomiędzy jawą i snem.

Otworzył oczy, nie był pewny czy słyszał pukanie, czy tylko mu się zdawało.

Kto mógł pukać?

Strażnicy, jeśli coś od niego chcieli, po prostu wchodzili i już. Tutaj nikt nie bawił się w konwenanse.

Zasnął, nie wiedząc nawet kiedy.

Serce waliło jak oszalałe, to był niespokojny sen. O dawna nie spał bez powtarzających się koszmarów, noce były straszne.

Znów śnił to samo, koszmarne wspomnienie stojącej nad nim Wiktorii, z tym jej spojrzeniem, w którym czaiło się narastające podniecenie, a którego źródłem była świadomość absolutnej władzy nad nim.

Rozkoszowała się myślą, że może zrobić z nim wszystko, co tylko zechce.

Kolejny raz słyszał w jej głosie zimną nienawiść i bezsilne szyderstwo, kiedy ją zignorował, kiedy znów nie mogła zmusić go do erekcji.
Oceń to opowiadanie:
{[['']]}